„Zdradziłeś mnie Marcin W. – niech wszyscy zobaczą Wasze rozmowy” – kartka A4 na przystankach w ścisłym centrum Szczecina. Na kartce także kod QR zachęcający do zeskanowania. Czy mamy do czynienia z wyrafinowaną zemstą zdradzonej osoby czy może z próbą oszustwa? Nie wiemy i nikt nie powinien się dowiedzieć, bo nikt nie powinien skanować takiego komunikatu. – Wygląda to jak typowy scam, który bazuje na naszej plotkarskiej ciekawości. Nie mam żadnych wątpliwości, że tak może wyglądać zarówno zemsta, jak i oszustwo. Bardziej skłaniam się w stronę oszustwa – mówi detektyw i windykator Małgorzata Marczulewska.

Tak może wyglądać próba oszustwa

Kartki z prowokującym do skanowania komunikatem pojawiły się w przynajmniej kilkunastu lokalizacjach na terenie Szczecina, w tym na słupach i przystankach w samym centrum Szczecina. Komunikat jest tutaj jednoznaczny – jeżeli zeskanujesz kod to zobaczysz zdjęcia i korespondencję Marcina W. z kochanką. Kim jest Marcin W? Nie wiemy. Dlaczego mielibyśmy się interesować jego życiem? Też nie wiadomo.

Komunikat jest jednak przyciągający, bo temat romansów bardzo nas interesuje. Jak mówi detektyw Marczulewska tak skomponowany sygnał może być idealną wędką oszustów na osoby do ograbienia z pieniędzy.

– Skanujemy kod, a zamiast zdjęć Marcina W. i jego kochanki pokazuje nam się pusty komunikat. Niby nic się nie dzieje, a może się okazać, że pieniądze znikają z naszego konta – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

Czy tak jest w tym przypadku?

– Nie wiem, bo nie skanowałam tego komunikatu, ale nawet jeżeli ten sygnał nie jest oszustwem to mógłby być, bo dokładnie tak wygląda – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

– Tak sformułowana informacja ma nas zachęcić do reakcji, ma nas zmusić do tego, by ciekawość popchnęła nas do zeskanowania kodu czy ściągnięcia aplikacji. Jest to działanie, które wygląda jak oszustwo i pod żadnym pozorem nie powinniśmy nigdy takich kodów skanować – przyznaje ekspertka.  – Każdego tygodnia spotykam się z dziesiątkami przykładów oszustw tego typu. Najwięcej jest oczywiście oszustw internetowych. Co znamienne, nie tylko seniorzy padają ofiarami takich działań. Coraz częściej to młodzi odbiorcy klikają w oszukańcze linki czy właśnie skanują niesprawdzone kody – mówi Małgorzata Marczulewska.

 

„Zemsta ma wiele twarzy i potrafi przekraczać granice prawa”

Gdyby jednak założyć, że Marcin W istnieje naprawdę. Czy zemsta w postaci ujawniania zdjęć i korespondencji osoby zdradzającej zdarza się jako przykład zemsty?

– Zemsta ma wiele twarzy i potrafi być często wyrafinowana lub nawet przekraczająca granice prawa – przyznaje detektyw.

W tym przypadku jednak detektyw Marczulewska ma wątpliwości.

– Gdyby ten komunikat był prawdziwy to zobaczylibyśmy na tej kartce jakąś zapowiedź tego, co zobaczymy po zeskanowaniu kodu. Zdjęcie, fragment wiadomości, coś naprowadzającego na treść. Tutaj mamy kod, komunikat i czystą perswazję zachęcającą do działania. Tak nie wygląda typowa zemsta osoby zdradzanej. Powiedziałabym nawet, że za mało tu finezji – mówi ekspertka.

Małgorzata Marczulewska nie zachęca do zemsty w ten sposób.

– Klientki i klienci agencji detektywistycznych, gdy dowiadują się o zdradzie bardzo często są skłonni do podejmowania decyzji balansujących na granicach prawa. Akty agresji, akty wandalizmu, przemoc fizyczna i psychiczna, stalking, naprawdę to szeroka gama. Ja zawsze radzę jedno: jeżeli chcesz się mścić to tylko na chłodno, a nie pod wpływem emocji. Czasem emocje są najgorszym doradcą i z ofiary zdrady stajemy się oprawcami zdradzającego lub kochanka bądź kochanki – dodaje ekspertka.