Małgorzata Marczulewska była gościnią podcastu „Rozbierane rozmowy”, w którym opowiedziała o kulisach swojej pracy, zawodowych wyzwaniach i pasjach, a także o marzeniach, które chciałaby zrealizować. Nie zabrakło również wspomnień z udziału w programie „The Traitors: Zdrajcy”, w którym odniosła sukces. Detektywka zdradziła także, jak radzi sobie z trudnymi sprawami, co jej zdaniem jest niezbędne do odbudowania związku po zdradzie i jakie ma plany na przyszłość.
– Nie potrafiłam pogodzić się z niesprawiedliwością w życiu. W testach psychologicznych zawsze wychodziło mi, że jestem człowiekiem sędzią. Dlatego zawodowo zajmuję się dochodzeniem do prawdy i dostarczaniem klientom dowodów, które mogą później wykorzystać w sądzie. Zawód detektywa jest bardzo trudny. Sprawy dotyczące zaginięć czy molestowania seksualnego bywają szczególnie wymagające, dlatego trzeba znaleźć zdrowy sposób na odreagowanie po pracy – mówi Małgorzata Marczulewska.
Prowadzenie agencji detektywistycznej wiąże się z koniecznością mierzenia się z bardzo różnorodnymi problemami. Wśród spraw, którymi zajmuje się Marczulewska, znajdują się zaginięcia, oszustwa gospodarcze, przypadki dzikich lokatorów, a także zdrady. Każda z nich wymaga indywidualnego podejścia, odpowiednich narzędzi i zaangażowania. Równie ważna jest jednak umiejętność oddzielenia życia zawodowego od prywatnego. Wśród spraw prowadzonych przez detektywów szczególne miejsce zajmują zaginięcia.
– Często powtarzam, że najgorsze, co może nas spotkać w życiu, to zaginięcie bliskiej osoby. Kiedy ktoś umiera, mamy możliwość przepracowania żałoby. Jeśli jednak ktoś znika, a sprawa nie zostaje rozwiązana, pozostaje nam ogrom pytań bez odpowiedzi. Możemy żyć z nimi do końca życia. To niezwykle trudne – mówi Marczulewska.
Zdrady i podejrzenia o niewierność należą do częstych powodów, dla których ludzie zwracają się o pomoc do agencji detektywistycznych. Małgorzata Marczulewska, która zawodowo zajmuje się również takimi sprawami, ma własne spojrzenie na możliwość odbudowania relacji po złamaniu zaufania. Jej zdaniem samo wybaczenie nie wystarczy, jeśli partnerzy chcą spróbować uratować związek.
– Aby wybaczyć zdradę, muszą zostać spełnione trzy warunki. Po pierwsze, osoba, która dopuściła się zdrady, musi się do niej przyznać. Po drugie, jeśli zostanie zapytana o szczegóły, powinna odpowiedzieć szczerze i niczego nie zatajać. Po trzecie, musi przejść okres rekonwalescencji, czyli swego rodzaju okres kary. Nie można po prostu udawać, że nic się nie stało, i przejść nad zdradą do porządku dziennego. Jeśli związek ma zostać uratowany, trzeba przejść przez ten proces – mówi detektywka
Detektywna praca nie wyczerpuje zainteresowań Małgorzaty Marczulewskiej. Nie brakuje jej również pomysłów na alternatywną ścieżkę zawodową. Gdyby z jakiegoś powodu musiała zrezygnować z pracy detektywki, rozważyłaby zajęcia, które pozwoliłyby jej rozwijać kreatywność lub wspierać najmłodszych.
– Chciałabym dubbingować bajki. To moje wielkie marzenie. Mam też drugi plan awaryjny: pracę na oddziale noworodków. Dzieci to coś, czego nigdy nie będę miała dość. Gdybym miała więcej czasu, chętnie pomagałabym młodej mamie w opiece nad noworodkiem – mówi Marczulewska
Choć praca detektywki wymaga dyspozycyjności i zaangażowania, Marczulewska nie zapomina o własnych planach. Jednym z jej największych marzeń podróżniczych jest wyjazd na Dominikanę. Jak przyznała, od kilku lat próbuje zorganizować tę wyprawę, jednak za każdym razem pojawiają się okoliczności, które zmuszają ją do zmiany planów. Jest też telewizyjne show, w którym chciałaby się sprawdzić. Po sukcesie w „The Traitors: Zdrajcy” Marczulewska chętnie spróbowałaby swoich sił w „Azja Express”.
– Od kilku lat odkładam wycieczkę na Dominikanę. To moje marzenie podróżnicze. Co roku coś wyskakuje mi albo mojemu mężowi i nie udało nam się tego wyjazdu dopiąć. A marzenie, na które nie mam wpływu to udział w Azja Express. Niestety do tego programu nie ma castingu, na który mogłabym się zgłosić – mówi detektywka
Jednym z najważniejszych doświadczeń w telewizyjnej przygodzie Małgorzaty Marczulewskiej był udział w programie „The Traitors. Zdrajcy”, który wygrała. Jej doświadczenie zawodowe okazało się cennym atutem w pokerowej grze pozorów.
– Casting trwał około trzech miesięcy i był trudnym, wymagającym procesem. Najbardziej obawiałam się ostatniego etapu. Już po pierwszym odcinku pierwszej edycji wiedziałam, że ten program jest dla mnie. Podczas pierwszego etapu castingu od razu powiedziałam, że jestem detektywem i chciałabym sprawdzić, jak to jest nie szukać prawdy, ale ją ukrywać. Dopiero gdy prowadząca położyła mi rękę na ramieniu, dowiedziałam się, że będę zdrajcą. Podczas programu wszystko działo się na żywo, bez dubli. Wszystko musiało być autentyczne i sprawiedliwe. Pod względem technicznym byłam doskonale przygotowana, ale na taki emocjonalny rollercoaster nikt nie mógł mnie przygotować – mówi Małgorzata Marczulewska.
POSŁUCHAJ PODCASTU: