Małgorzata Marczulewska, właścicielka firmy Averto, była gościem podcastu „Off The Record”, w którym opowiadała o tajnikach pracy detektywa i sprawach, z jakimi mierzy się na co dzień. Nie zabrakło również trudnych pytań dotyczących specyfiki tego zawodu oraz jego wpływu na życie prywatne. – Dociekanie prawdy i demaskowanie kłamców to właśnie rola detektywki. Ja osobiście nie biorę udziału w sprawach, gdy trzeba zachować pełną tajność, gdyż jestem osobą rozpoznawalną. Moimi konikami są sprawy publiczne i trudne, gdzie muszę ułożyć strategię i wdrożyć ją w życie. Na etapie planowania utworzenia agencji detektywistycznej miałam już doświadczenie w branży windykacyjnej, więc już w tamtym momencie byłam jednym z najlepszych specjalistów w prowadzeniu spraw gospodarczych w kraju. Dla mnie to był naturalny krok w rozwoju mojej kariery. Wachlarz spraw bardzo szybko stał się naprawdę duży – mówi Małgorzata Marczulewska.
Wyobrażenie o pracy detektywa często niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Wizerunek kreowany przez filmy, seriale czy programy telewizyjne przedstawia śledczych jako bohaterów goniących za przygodami, którzy działają poza granicami prawa.
– Każdego tygodnia odbieram telefony z bardzo absurdalnymi zapytaniami. Ludzie myślą, że przebieramy się za pokojówki i montujemy podsłuchy. A tak nie jest. Nasza praca jest mocno ograniczona przepisami prawa i musimy się tego trzymać. Głównie bazujemy na obserwacji i przelewaniu wyników śledztwa w raporty – mówi Marczulewska.
Kluczowe znaczenie dla powodzenia śledztwa ma również pierwsza rozmowa z klientem. To właśnie podczas spotkania zbierane są informacje, które pozwalają właściwie zaplanować dalsze działania. Szczerość może mieć w tym przypadku bezpośredni wpływ na skuteczność prowadzonej sprawy.
– Gdy rozmawiam z klientami na temat sprawy, muszę wiedzieć wszystko. Dlatego zawsze im powtarzam, że najgorsza prawda jest dla mnie najważniejsza. Dzięki detalom mogę obrać odpowiedni plan czy dobrać pracowników do danego śledztwa. Z zasady ufam ludziom, chcę im wierzyć, ale oczywiście muszę to zweryfikować. Gdy klient przychodzi z nastawieniem, że kłamie czy ukrywa pewne kwestie, to wpływa to na efektywność postępowania – mówi Marczulewska
Zakres spraw, którymi zajmują się detektywi, jest bardzo szeroki. Od spraw prywatnych, przez kwestie gospodarcze, aż po zaginięcia czy porwania rodzicielskie. Wśród nich szczególne miejsce zajmują sprawy związane ze zdradami.
Nie lubię statystyk, ale około 40 proc. spraw to zdrady, kolejne 40 proc. to sprawy gospodarcze i windykacyjne, a ostatnie 20 proc. to osoby zaginione, weryfikacja L4 czy porwania rodzicielskie. Ogromna przewaga spraw związanych ze zdradami wynika z tego, że ogromny ich odsetek z różnych przyczyn trafia do sądu, a podczas spraw potrzebne są dowody. A detektyw zajmuje się właśnie zbieraniem tych dowodów – mówi Marczulewska.
Jednymi z najbardziej wymagających postępowań pozostają zaginięcia. W takich przypadkach ogromne znaczenie ma czas, ponieważ wraz z jego upływem mogą bezpowrotnie znikać istotne ślady i informacje.
– Zaginięcia są bardzo trudne. Często do takiej sprawy przydzielony jest jeden policjant, który prowadzi bardzo dużo innych śledztw jednocześnie. Gdy sprawa nie jest priorytetowa, to pierwsze czynności często są po kilku dniach uruchamiane. Natomiast detektyw bierze się do pracy natychmiast. I gdy jesteśmy angażowani w sprawę od razu, to mamy naprawdę duże możliwości działania, ale gdy klient przychodzi do nas po miesiącu, dwóch czy sześciu, to często nie mamy możliwości zrobić już pewnych rzeczy, bo okazuje się, że monitoringu już nie ma albo świadek po prostu pewnych rzeczy nie pamięta – mówi detektywka.
Praca detektywa wiąże się nie tylko z presją i odpowiedzialnością, ale również z kontaktem z ludzkimi dramatami. Zdrady, zaginięcia czy oszustwa gospodarcze mogą prowadzić do rozpadu rodzin i wieloletnich konfliktów. W takim zawodzie ważne stają się więc nie tylko doświadczenie i odporność psychiczna, ale również własne zasady.
– Mam kilka ścisłych zasad w moim życiu. Po pierwsze, znajomość trwa do pierwszego kłamstwa. A po drugie, w moim bliskim otoczeniu nie ma zdrajców. To dla mnie świętość. Prywatnie nie jestem wyczulona, nie szukam na siłę osób nieuczciwych, ale mam bardzo wyostrzony instynkt. Nie tylko ze względu na pracę, ale ja po prostu od zawsze tak miałam. Nie toleruję krzywdzenia innych, a uważam, że kłamstwo tym właśnie jest – mówi Małgorzata Marczulewska.
POSŁUCHAJ PODCASTU: