Kobieta w Warszawie regularnie podtruwała swoją koleżankę z pracy. Dolewała jej chemikalia do kawy, herbaty i napojów. Ofiara niebezpiecznego ataku trafiła do szpitala z oparzeniami narządów wewnętrznych, a sprawczyni zdarzenia może spędzić w więzieniu nawet 20 lat za usiłowanie zabójstwa. Czy detektywi spotykają się często z takimi sytuacjami? – Trucie współpracowników chemikaliami to przykład absolutnie skrajny i szokujący, ale w ostatnich latach spotykałam się z kilkoma sytuacjami, gdzie relacje pracownik-pracownik przyjmowały patologiczny wymiar. Najpoważniejsze to groźby śmierci albo podpalenie samochodu – mówi Małgorzata Marczulewska, detektyw i windykator.
Ciosy poniżej pasa w relacjach pracownik-pracownik
Pozbycie się konkurencji i wzajemna niesympatia – czy to powód, by otruć kogoś chemikaliami? Oczywiście nie, ale zrozumienie trudnych ludzkich reakcji i motywów zachowania czasami jest niesamowicie trudne. Wytłumaczenie jak silna musi być wzajemna niechęć, by jedna kobieta wlała drugiej kobiecie środki czystości do herbaty, może okazać się dla organów ścigania poważnym wyzwaniem.
– Relacje pracownik-pracownik bywają na tyle patologiczne, że dochodzi do aktów przemocy, gróźb, a czasem nawet konfrontacji bezpośrednich. Nie są to tematy, które codziennie pojawiają się w agencji detektywistycznej, ale na przestrzeni lat zdarzały się takie zdarzenia, że okazywało się, że sprawcą gróźb czy stalkingu jest współpracownik – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.
Jakie sytuacje zapamiętała detektyw Marczulewska?
– Dwa skrajne przypadki to sprawy z ubiegłego roku. Jedna to było podpalenie samochodu, gdy mężczyzna podejrzewał swojego kolegę z pracy, że ten ma romans z jego żoną – mówi detektyw Marczulewska. – Inna sytuacja to regularne donosy, jakie były wysyłane do szefostwa jednej z firm na kierowniczkę jednego z działów. Te donosy zawierały szereg pomówień czy spreparowanych faktów czy fotografii. Kobieta została zawieszona w pracy, a po naszym detektywistycznym działaniu okazało się, że autorką paszkwili była jej koleżanka z pracy, która chciała starać się o jej stanowisko – mówi Małgorzata Marczulewska.
Mobbing niestety coraz częstszy
Relacje w miejscach pracy są tematem, który w ujęciu obserwacji detektywistycznych pojawia się relatywnie często. Rzadko jednak detektywi mają do czynienia z sytuacjami, że dochodzi do zagrożenia życia jednej ze stron.
– Praca to nie jest już dla nas tylko 8 godzin obowiązków i powrót do domu. Jesteśmy często w biurach czy w zakładach pracy dłużej niż w domach. Budujemy tam relacje przyjacielskie, zawiązujemy relacje uczuciowe, wiążemy się z przedsiębiorstwami w taki sposób, że często nie udaje nam się skutecznie rozgraniczyć życia prywatnego od tego, które prowadzimy w pracy – mówi Małgorzata Marczulewska.
– Bardzo często więc dochodzi do zjawisk mobbingowych i takich sytuacji mamy niestety coraz więcej, gdy jako detektywi zbieramy materiały związane z niewłaściwym zachowaniem szefów wobec podwładnych, ale też zdarzają się sytuacje, gdy mobbing ma miejsce w sytuacjach równoległych zawodowo, gdy np. jedna osoba w miejscu pracy jest ofiarą złych zachowań swoich kolegów. Niestety wciąż zdarzają się także sytuacje związane z molestowaniem seksualnym czy dwuznacznymi propozycjami zarządzających w stosunku do współpracowników – przyznaje detektyw Małgorzata Marczulewska.
Żadna taka sprawa nie powinna być ignorowana. Najgorsze, co możemy zrobić w takiej sytuacji to brak reakcji. Milczenie jest w tym przypadku przyzwoleniem na to, by agresor dalej robił to, co robi, ale w stosunku do innej osoby.