Detektyw to nie tylko zdrady – to także szeroki wachlarz innego rodzaju spraw. Agencje detektywistyczne zajmują się między innymi przestępstwami gospodarczymi, wyprowadzkami dzikich lokatorów czy sprawami zaginięć, zarówno osób, jak i rzeczy. O tym ostatnim mówiła Małgorzata Marczulewska w programie „Dzień Dobry TVN”.
O czym detektyw Marczulewska mówiła w Dzień Dobry TVN?
– Detektywi nie zajmują się tylko zdradami, ale także poszukiwaniami osób czy rzeczy zaginionych. Ludzie bardzo często ze stresu czy roztargnienia gubią cenne rzeczy – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska z Averto.
Jak w przypadku każdego śledztwa, kluczową rolę odgrywają obrana strategia i sposób prowadzenia sprawy. W przypadku zaginięć zarówno osób, jak i rzeczy najważniejszym czynnikiem jest czas. Im szybciej klient zgłosi się do detektywa, tym większe są szanse na sukces i pozytywne zakończenie sprawy.
– W przypadku osób i rzeczy poszukiwanych najważniejszy jest czas. Gdy klient zwraca się do agencji w ciągu dnia czy dwóch, jest duża szansa na zakończenie sprawy sukcesem. Natomiast gdy dzieje się to po kilku miesiącach, od razu uprzedzam klienta, że prawdopodobnie nie uda się odnaleźć zguby. I tylko gdy klient zna to ryzyko, podejmuję się prowadzenia sprawy. W ciągu takich 24 godzin mamy zupełnie inny, duży wachlarz działań. Pracujemy na nagraniach z monitoringu i świeżych wspomnieniach świadków. W przypadku zaginionej komody bardzo ważnym czynnikiem było współdziałanie z policją. Prowadziliśmy czynności w tym samym czasie i to się zazębiało. Zawsze powtarzam klientom, że nie konkurujemy z policją, ale współdziałamy – mówi Marczulewska.
„Znalezione nie kradzione” niestety nie zawsze ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tak było w przypadku słynnej komody ze Szczecina, w której ukryto kilkaset tysięcy złotych, a następnie przypadkowo wyrzucono je wraz z komodą. Jak podkreśla detektyw Marczulewska, w tym przypadku tylko mebel został intencjonalnie wystawiony na śmietnik, a nie pieniądze. A więc zgodnie z przepisami znalazca powinien je uczciwie zwrócić, a wówczas mógłby żądać znaleźnego.
– Na śmietnik została wyrzucona komoda, a nie jej zawartość. To był po prostu nieszczęśliwy wypadek. Przy rzeczach o tak dużej wartości najpierw jest szok. I ludzie nie wiedzą, jak reagować. Zawsze powtarzam, żeby taka osoba postawiła się na miejscu osoby, która utraciła coś tak cennego. I w przypadku, gdy uczciwie zostanie zwrócona zgubiona rzecz, należy się 10% znaleźnego do wypłacenia – mówi detektyw Marczulewska.
ZOBACZ PROGRAM:
https://dziendobry.tvn.pl/styl-zycia/co-gubimy-podczas-podrozy-te-rzeczy-zostawiamy-w-pociagach-hotelach-i-na-lotniskach-st9246792