– Wychowujemy pokolenie ludzi dla których zasięg w social mediach jest ważniejszy niż empatia i uczucia innych. Jeżeli ktoś jest w stanie zarejestrować morderstwo swojego bliskiego albo zaatakować młotkiem bezdomnego, a nagrania wrzucić do social mediów, to na jakim etapie społecznej degradacji i patologii już jesteśmy? Czy my mamy jeszcze kontrole nad umysłami naszych dzieci? – pyta detektyw Małgorzata Marczulewska. – Normalizacja zachowań niedopuszczalnych, nasz relatywizm moralny bije rekordy. Czas na przebudzenie – mówi detektyw. To odpowiedź na serię tragedii z udziałem agresywnych małoletnich.

Zabił rodzinę i wrzucił film do social mediów. „Jestem mordercą rodziny”

W miejscowości Kadłub 17-latek nagrał jak morduje swoją prababcię i ojczyma. Kilka dni wcześniej w Przasnyszu grupa nastolatków w galerii handlowej zaatakowała bezdomnego, jeden uderzał człowieka młotkiem, a reszta to nagrała . Yehor S. ze Szczecina zaatakował ochroniarza w klubie nożem, a potem uciekł z ośrodka wychowawczego i dokonał dwóch rozbojów. Cały czas dochodzą do nas informacje o nagannych zachowaniach młodych ludzi rejestrowanych i udostępnianych w Internecie.

Co dzieje się z młodymi ludźmi? Czy czas na to, by w Polsce lepiej zaopiekować się dobrostanem psychicznym młodych i zadbać  ograniczenia związane z social mediami?

– Jestem przerażona tym, jak mocno przesuwa się granica zachowań patologicznych młodych ludzi. Mamy już do czynienia z plagą sytuacji, gdy młodzież swoją agresję względem innych ludzi rejestruje i umieszcza w sieci. W ich przekonaniu taki „content” zapewnia im popularność i zainteresowanie. W pracy detektywa niemal regularnie spotykam się już z sytuacjami, że grupy rówieśnicze wchodzą w poważne konflikty między sobą, co kończy się agresywnymi zachowaniami. Jest także dużo sytuacji, gdy grupa wybiera sobie jedną ofiarę i niszczy jej życie – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

Sytuacja z miejscowości Kadłub jest czymś, co detektyw Marczulewska nazywa przekroczeniem wszelkich granic.

– Jak to możliwe, że 17-latek uznał, że czyn absolutnie nieludzki nagra i pokaże światu? Jak mocno musi być zdeprawowany, by czerpać przyjemność, napawać się tym, że ktoś będzie jego zachowanie oglądać. Zabójstwo jest najgorszym czynem jaki można zrobić, odebranie życia drugiemu człowiekowi nie jest wytłumaczalne żadną sytuacją. Mamy tutaj do czynienia z patologicznym skrzywieniem. Podobnie jest u nastolatków, którzy rejestrują jak biją swoich kolegów czy koleżanki albo atakują przypadkowych, zwykle słabszych ludzi na ulicach. Mamy w społeczeństwie coraz więcej nastoletnich humanidów, którzy dla lajków, zasięgów albo chwilowej prowokacji nie cofną się przed niczym. Byle ludzie patrzyli – mówi dalej detektyw Marczulewska.

 

„Rodzice nie potrafią sprawiedliwie patrzeć na swoje dzieci. Idealizują i usprawiedliwiają złe zachowania”

Czy ograniczenia w social mediach zadziałają i sprawią, że młodzież będzie lepiej się zachowywać? Detektyw Marczulewska przyznaje, że sprawa wcale nie jest taka prosta, choć byłby to na pewno krok w dobrą stronę.

– Za socjalizację młodych ludzi odpowiadają rodzice. Gdy dochodzi do sytuacji, że np. grupa nastolatków szczuje w szkole inne dziecko i sprawia trafia do mnie, pokazuje rodzicom nagrania, wiadomości z komunikatorów internetowych to na początek zwykle jest niedowierzanie, że taka sytuacja jest możliwa. Mój syn nie bije innych, moja córka nie szantażuje innych koleżanek, mój syn na pewno nie rozpowszechnia zdjęć stworzonych przez sztuczną inteligencję. Rodzice są w szoku, bo nie potrafią sprawiedliwie i obiektywnie patrzeć na swoje dzieci, a czasem bez radykalnych działań, takiego młodego człowieka nie da się uratować – mówi detektyw Marczulewska.

– Social media przesuwają granice tego, co można innym powiedzieć, napisać, stworzyć. Widzimy, że nastolatkowie bardzo często mają problem z rozpoznaniem uczuć. Przykład? Byłam świadkiem konfrontacji, gdy 17-latka była poproszona, by powiedzieć w twarz swojej koleżance to, co napisała jej w social mediach. Były tam podłe, pełne agresji i nienawiści słowa. Gdy one wybrzmiały to dziewczyna i jej rodzice zaczęli płakać, bo trudno wymówić takie słowa na głos w czyjejś obecności – mówi Marczulewska.

Jak dodaje detektyw tylko w 2025 roku w kancelarii Grupy AVERTO znalazło się 40 spraw, gdzie stroną były osoby niepełnoletnie. To ponad 3 w miesiącu.