Nie ma tygodnia, by do agencji detektywistycznej Małgorzaty Marczulewskiej nie zgłaszały się osoby oszukane metodami „na wnuczka” czy „na policjanta”, ale metody oszukiwania są coraz bardziej wyrafinowane i dążące do dezorientacji także młodych użytkowników Internetu. Przykładów jest coraz więcej, w tym takie, które mogą zaskakiwać. – To poważny problem szczególnie przed świętami. Oszuści wysyłają linki do „nieodebranych paczek” czy linki „umożliwiające realizację zamówienia”. W efekcie wiele osób traci pieniądze z konta albo nawet na ich dane zaciągane są kredyty – przyznaje detektyw Małgorzata Marczulewska.

„zmieniliśmy lokalizację odbioru Twojej przesyłki z powodu przeładowania paczkomatu”

Problem jest bardzo poważny, bo finezja oszustów może zaskakiwać. Do najpopularniejszych metod należą wciąż te standardowe – w grudniu, czasie świątecznych przygotowań, robimy zakupy przez Internet, oszuści więc wysyłają wiadomości związane np. z odbiorem zamówienia, opłaceniem przesyłki czy rejestracją zamówienia.

– Ostatnie zgłoszenia dotyczą np. „konieczności rejestracji przesyłki z zagranicy”. Osoba klika w link i okazuje się, że takiej rejestracji nie ma, ale oszuści już w tym czasie instalują złośliwe oprogramowanie na telefonie poszkodowanego. Podobnie jest z linkami pt. „zmieniliśmy lokalizację odbioru Twojej przesyłki z powodu przeładowania paczkomatu”. Zaskoczony odbiorca SMSa klika w informację i pada ofiarą oszustwa. Wszelkich wiadomości o dopłatach, zmianach adresu, zmianach regulaminu czy komplikacjach w dostawie paczki z prezentem na święta jest ogrom – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

Każdy sezon przynosi także nowe oszustwa.

– W miesiącu spotkałam się z dwoma przypadkami „oszustwa na subskrypcje”, gdzie poszkodowany dostaje informacje, że jego subskrypcja na użytkowanie platformy z filmami została zablokowana z powodu nieopłacenia abonamentu. Potem następuje kliknięcie i niebezpieczne oszustwo. Jak rozpoznać scam? Należy wejść w adresata wiadomości, który ma zdecydowanie inny adres mailowy – mówi detektyw Marczulewska.

– W tym miesiącu zaskoczyło mnie także oszustwo na zezwolenie ETA. Klient leciał do Wielkiej Brytanii, musiał wypełnić kartę pobytu, link znalazł w Google, ale okazało się, że zamiast w oficjalnej aplikacji złożył dokumenty u oszustów. Stracił 3800 złotych, a na dodatek skan jego dowodu osobistego i paszportu trafił w niepowołane ręce. Bardzo niebezpieczna sytuacja – mówi dalej detektyw.

 

Szczególnie w grudniu musimy być bardziej ostrożni

Eksperci ostrzegają – biegłość korzystania z Internetu i świadomość obecności oszustów w sieci, nie są gwarancją tego, że nie zostaniemy oszukani. Według ekspertów może być nawet odwrotnie, bo będąc pewnymi siebie nie będziemy mieć instynktu, który ochroni nas przed szybkim kliknięciem w link.

– To nie jest tak, że ofiarami oszustwa padają tylko nieświadomi zagrożeń seniorzy. Wiele osób oszukanych to nawet osoby mające 30-40 lat, które nie zweryfikowały wiarygodności wiadomości, a na pierwszy rzut oka wszystko wydawało im się w porządku. Oszustwa przestają być już zarezerwowane tylko dla seniorów – mówi detektyw Marczulewska.

– Apelujemy także, by oszustwa zgłaszać na policję i do detektywów. Zauważamy, że coraz więcej osób wstydzi się zgłaszać, że zostali oszukani. Takie sprawy wychodzą na jaw, gdy szanse na namierzenie oszustwa są zerowe. Tutaj tempo odgrywa naprawdę ważną rolę, ale nic nie zastąpi naszej czujności, a ta na oszustwa musi być wyczulona szczególnie w grudniu – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.