Kiedy jedziemy z rodziną na wakacje, to wydaje się, że spędzamy tam czas życia, i integrujemy się z rodziną i ładujemy baterie na długie miesiące – czasem nic bardziej mylnego. Wrzesień to czas, gdy do sądów trafia wiele wniosków rozwodowych, a także wiele spraw trafia do biur agencji detektywistycznych. Jak to możliwe? – To trochę jak było w czasie pandemii. Nagle jesteśmy ze swoją żoną i mężem w jednym pokoju hotelowym, w jednym obiekcie przez tydzień czy dwa i okazuje się, że jedyne co możemy razem robić to kłócić się – mówi Małgorzata Marczulewska. – Jak obserwujemy wnikliwiej naszych małżonków to częściej też zauważamy niepokojące sygnały, które chcemy potem zweryfikować z detektywem – dodaje detektyw Marczulewska.

„Nie rozstaje się z telefonem, irytuje się szybko”

W wakacje detektywi bardzo często ruszają do pracy nad morze lub do kurortów turystycznych, by sprawdzać wierność osób pracujących sezonowo w hotelach, ale także np. policjantów, ratowników wodnych czy marynarzy.

We wrześniu sprawy wyglądają nieco inaczej – do detektywów zgłaszają się osoby – głównie kobiety – które w czasie wyjazdów wakacyjnych zauważyły niepokojące sygnały, które mogą świadczyć o tym, że w związku dochodzi do niewierności.

– Kiedy widzimy się tylko wieczorami, bo jesteśmy na co dzień pochłonięci pracą i codziennymi obowiązkami, to wiele sygnałów o niewierności czy osłabieniu relacji małżeńskich, może po prostu nam umknąć. Inaczej wygląda sytuacja, gdy jedziemy na wakacje, spędzamy razem czas i nagle okazuje się, że widzimy więcej i jesteśmy zaniepokojeni – mówi detektyw Marczulewska.

– W ubiegłym tygodniu przyjęłam dwie sprawy i w jednym przypadku już potwierdzono zdradę. Małżonka zauważyła, że w sierpniu w czasie wyjazdu wakacyjnego, który trwał osiem dni mąż nie rozstawał się z telefonem ani na moment, a na dodatek wieczorami długo rozmawiał przez telefon, ale nigdy w obecności żony. Gdy pytała dlaczego od razu ucieka, gdy dzwoni telefon odpowiadał, że nie chce jej przeszkadzać – mówi detektyw Marczulewska. – Rzeczywiście okazało się, że w tym przypadku dochodziło do zdrady – dodaje.

Przykładów niepokojących na wakacjach bywa więcej.

– Telefon, ukrywanie go, odwracanie ekranem do stołu to taki sygnał alarmowy pierwszego kontaktu, ale nie należy ignorować także innych symptomów. Braku czułości mimo sprzyjających wakacyjnych okoliczności, braku kontaktu fizycznego, nerwowość małżonka. Zdarza się, że przychodzą do mnie żony i mówią: czułam na tych wakacjach, że on chciałby być gdzieś indziej i z kimś innym – mówi detektyw Marczulewska.

Wakacje jak papierek lakmusowy. „Czasem pokazują, że w związku jest gorzej niż myśleliśmy”

Prawnicy przyznają, że czas, gdy spędzamy ze sobą więcej czasu może być generatorem pomysłu rozwodowego. To potwierdza tezę detektywów, że tak jak w pandemii – ciągła obecność innego człowieka – daje nam ogląd na to, czy chcemy ze sobą spędzać czas czy nie.

– Zdradzają częściej mężczyźni, ale zdarzają się także sytuacje, gdy trafiają do nas mężowie, którzy chcą zebrać materiały przed rozwodowe o swoich żonach i mówią: nie poznaję tej kobiety, nie potrafię spędzić z nią tygodnia na wakacjach, ona ciągle na mnie krzyczy albo mnie ustawia – mówi detektyw Marczulewska.

– Wakacje niczym papierek lakmusowy mogą być testem związku i jego trwałości. Mogą sprawić, że zakochamy się w sobie i spędzimy wspaniały czas, a mogą nas wymęczyć i potwierdzić, że jesteśmy w złym miejscu i z osobą do której nic nie czujemy – mówi detektyw Marczulewska.

Czy na wakacjach zdarzają się zdrady?

– I to wyjątkowo perfidne – nie ma wątpliwości Marczulewska. – Jeden z przykładów z tego sezonu. Wycieczka do Grecji. Mąż, żona, dwójka dzieci. Wycieczka fakultatywna od rana do wieczora, a mąż nagle oznajmia, że bardzo źle się czuje i musi zostać w hotelu. Żona i dzieci znikają na dziesięć godzin, a mężczyzna w tym czasie zdradza żonę z kobietą z którą umawiał się na randkę już od dwóch dni – mówi Marczulewska.