– Otrzymujemy niepokojące sygnały od organizacji pozarządowych i stowarzyszeń zajmujących się opieką postpenitencjarną, że sytuacja jest bardzo trudna i wiele podmiotów działających na rzecz resocjalizacji więźniów w Polsce ma zawieszone środki. Jak to możliwe? To efekt zbyt późno rozpisanego konkursu Ministerstwa Sprawiedliwości – mówi detektyw i windykator Małgorzata Marczulewska. – Martwiące jest to, że tak ważny temat został zignorowany. Opieka nad osobami wracającymi na wolność to trudne, bardzo niedoszacowane i niedofinansowane zadanie, a teraz organizacjom, które wykonują trudne zadania zabiera się możliwość działania. Apelujemy, by tym tematem zająć się jak najszybciej i znaleźć środki na opiekę postpenitencjarną – mówi detektyw Marczulewska.

Organizacje pozarządowe zajmujące się opieką postpenitencjarną bez środków

Problem ma kilkadziesiąt organizacji zajmujących się opieką postpenitencjarną w całym kraju. Pieniędzy nie ma, bo nie ogłoszono na czas konkursu na środki z Fundusz Sprawiedliwości. Efekt jest taki, że od stycznia organizacje zatrudniające terapeutów, psychologów, udzielające wsparcia socjalnego oraz mentorskiego nie mają jak działać. Część zawiesiła funkcjonowanie, część obawia się, że sytuacja potrwa wiele miesięcy, a gdy już konkursy zostaną rozstrzygnięte to ponowne uruchamianie pracy instytucjonalnej będzie skomplikowane. Obawy dotyczą także faktu, że w konkursach przewidziano mniej środków niż w latach poprzednich, a potrzeby rosną.

Detektyw Małgorzata Marczulewska przyznaje, że sprawa jest bardzo poważna.

– Nie możemy ignorować tego problemu z przynajmniej kilku powodów. Najważniejszy to oczywiście bezpieczeństwo społeczne. Więzień wychodzący po latach z zakładu zamkniętego potrzebuje terapii, wskazówek, oswojenia go z nową rzeczywistością. Dobrze zaopiekowana osoba nie będzie niebezpieczna, a osoba zostawiona sama sobie może wrócić na złą drogę. Stąd też opieka postpenitencjarna opiera się przede wszystkim na terapii, na powrocie do pracy i powrocie do społeczeństwa. Tutaj dbamy o to, by więzień nie był zagrożeniem dla innych osób ze społeczeństwa – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

– Obawiam się o to, że wiele osób wychodzących z więzienia będzie chciało tam wrócić, bo nie zna innego życia. Taki człowiek może kogoś napaść, pobić, obrabować, czasem takie działanie może doprowadzić do trwałych uszczerbków na zdrowiu poszkodowanego lub na tym, że taki człowiek będzie narażony na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Dlatego ważne jest żeby takie organizacje, które troszczą się o więźniów wspierać i ułatwiać im życie, a nie komplikować im możliwość prowadzenia resocjalizacji. Ta bez pieniędzy jest niemożliwa – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

 

„Ignorowanie opieki postpenitencjarnej to proszenie się o kłopoty”

Dlaczego w opinii detektyw Małgorzaty Marczulewskiej opieka nad więźniami nie powinna zamykać się tylko na terapii w czasie osadzenia osoby, która popełniła przestępstwo?

– Jako agencja detektywistyczna zajmujemy się także tematami kryminalnymi.  Mamy często do czynienia z osobami, które np. kradną samochody czy rabują mieszkania. Pewną regułą jest, że zwykle w wyniku naszych obserwacji okazuje się, że sprawcami są osoby, które dobrze już znamy ze spraw sprzed lat lub okazuje się, że są to młode osoby mające wcześniej problemy z zachowaniem i które były np. umieszczone w ośrodkach wychowawczych. Tacy ludzie nie znają innego sposobu na życie, a brak odpowiedniej pracy z takim człowiekiem skutkuje tym, że on wraca do swoich przestępczych nawyków – mówi detektyw Marczulewska.

– Czasem zdarza się, że ktoś jest skłonny zmienić swoje nawyki, ma głębokie refleksje ze swojego życia, a jednak wraca na złą drogę, bo plany zmiany napotykają rzeczywistość w postaci braku pracy, trudnych relacji rodzinnych czy nałogów – dodaje detektyw.

– Apelujemy do Ministerstwa Sprawiedliwości, by jak najszybciej rozstrzygnąć konkursy na opiekę postpenitencjarną. Organizacje pozarządowe wykonują wspaniałą pracę, której nie przejmą kuratorzy czy osoby zasypane obowiązkami urzędowymi. To ważny społeczny temat. Ignorowanie go to proszenie się o kłopoty – mówi dalej ekspertka.