„Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę: jest do eliminacji” – czy jeżeli ktoś 20 lat temu mówił takie słowa, to czy dzisiaj jest gotowy do wyjścia na wolność i życia w społeczeństwie? Nawet jeżeli mówimy o życiu pod ścisłym nadzorem? Łomiarz, czyli mężczyzna, który dokonał brutalnego ataku na kilkadziesiąt kobiet wyjdzie na wolność. – Praca nad sprawami kryminalnymi nauczyła mnie kilku schematów: ataki związane z agresją, przemocą, gwałtami czy innymi brutalnymi sytuacjami są często wynikiem działania ludzi z bliskiego otoczenia ofiary lub recydywistów. Ten przypadek budzi mój niepokój – mówi detektyw Marczulewska.

 

Zaatakował 29 kobiet. Mówił, że „nienawidzi kobiet” i „chce je eliminować”

Zaatakował przynajmniej 29 kobiet, kilka z nich nie przeżyło. Terroryzował Warszawę w latach 90, ale i po odbyciu kary 15 lat więzienia po wyjściu na wolność był nadal niebezpieczny. Spędził za kratkami w sumie 25 lat. Jest według psychiatrów nadal zagrożeniem, ale nie kwalifikuje się do pobytu w ośrodku o zaostrzonym rygorze.

Czy wyjście na wolność słynnego „łomiarza” jest zrozumiałe? Czy prosimy się o problemy tworząc system, który jedyne co ma do zaoferowania społeczeństwu, by oddzielić je od niebezpiecznego mężczyzny to kontrola policyjna i opaska namierzająca jego lokalizację?

W opinii detektyw Małgorzaty Marczulewskiej atak tego człowieka na inną kobietę może być kwestią czasu.

– Opaska nie ochroni żadnej kobiety przed atakiem tego mężczyzny. Pomoże go namierzyć, ale czy to nas uspokaja? Nie. Jest w naszym systemie pewna luka, która mnie martwi. Mamy do czynienia z ewidentnie człowiekiem dysfunkcyjnym, którego zaburzona psychika każe mu agresywnie atakować kobiety. Kieruje nim nienawiść. Jego ofiarą może paść kolejna przypadkowa kobieta. Jak uzasadnimy wówczas tę sytuację? Znowu słabością systemu? – pyta detektyw Marczulewska.

– Ostatni atak tego mężczyzny miał miejsce dekadę temu. Czy jego psychika poprawiła się na tyle, by mógł wrócić do społeczeństwa? Dyskutujmy o tym, działajmy, ale nie przechodźmy nad potencjalnym zagrożeniem do porządku dziennego – apeluje detektyw.

 

Nawet biegli i sąd mówią, że mężczyzna może być zagrożeniem

Cała sytuacja wydaje się być precedensem warty analizy. Jak mówi detektyw Marczulewska, cały aparat państwowy i służby mają świadomość, że „łomiarz” jest niebezpieczny. Atakował kobiety w latach 90, ale także podczas przepustek czy każdego z dotychczasowych wyjść na wolność.

– Jeżeli czytam, że sąd po wysłuchaniu opinii biegłych lekarzy psychiatrów uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że skazany po wyjściu na wolność może popełnić czyn zabroniony przeciwko życiu i zdrowiu. To o czym my rozmawiamy? My się prosimy o to, by komuś stała się krzywda. To jest loteria, jaka przypadkowa osoba padnie ofiarą tego człowieka. Jako detektyw jestem zwykle ostrożna w komentarzach odnośnie spraw kryminalnych. Nie należy generalizować w sprawach ludzi, którzy mają prawo do resocjalizacji. Tutaj jednak zagrożenie widzi nawet sąd i biegli – mówi detektyw Marczulewska.

Grupa AVERTO oraz współpracujący z nią prawnicy analizują ten temat, a detektyw Marczulewska nie wyklucza, że napisze w tej sprawie pismo do Ministerstwa Sprawiedliwości i Pełnomocnika Rządu ds. Równości.