Małgorzata Marczulewska była gościem programu „Chodźmy porozmawiać” na kanale Szkło Must Go On. Podczas wywiadu podzieliła się historią swojej pasji roli detektywki oraz zdradziła kulisy programu „The Traitors. Zdrajcy”, którego była uczestniczką.
– W dzieciństwie oglądałam programy detektywistyczne, a więc od najmłodszych lat miałam inspiracje do tej roli. Jednak to nie przyszło od razu. Przez wiele lat pracowałam w różnych miejscach i firmach, ale nie mogłam znaleźć sobie miejsca, więc postanowiłam założyć własną firmę. Zaczęłam od windykacji, ale szybko sobie uświadomiłam, że windykator nie może dotrzeć do wielu informacji i wówczas do mnie wrócił pomysł z poszerzeniem usług o detektywistyczne. I to był strzał w dziesiątkę, bo jak wysłałam do klientów informację, że otwieram agencje to dużo spraw od razu się pojawiło – mówi Małgorzata Marczulewska, grupa Averto Sp. z o.o.
„The Traitors. Zdrajcy” jest bardzo głośnym programem i pomimo tego, że od finału upłynęło już trochę czasu to ciągle się o nim mówi ze względu na nieoczekiwany finał. Jakie uczucia towarzyszyły Małgosi, gdy została wybrana na zdrajcę?
– Przed wyborem emocje są ogromne. Wiele osób nie mogło udźwignąć tego stresu związanego z wyborem zdrajców. I w momencie, gdy Malwina dotknęła właśnie mojego ramienia, ucieszyłam się wewnętrznie, ale jednocześnie poczułam ogromną presję. Nie chciałam zawieźć Malwiny, która mnie wybrała ani całej produkcji. Mam taki charakter, że lubię wyzwania i stawiać sobie wysoko poprzeczkę i na pierwszym konklawe już powiedziałam innym, że jak zaczynamy tak kończymy i jak się okazało, udało się osiągnąć ten cel i jednocześnie udało nam się zrobić coś niesamowitego pierwszy raz w historii programu – mówi Małgorzata Marczulewska.
W każdym odcinku programu działo się wiele, ale jednym z najbardziej kontrowersyjnych był odcinek z pocałunkiem śmierci. Polegał na tym, że trzy osoby zostały położone do trumien, z czego jedna wcześniej została wyeliminowana pocałunkiem przez zdrajcę. Małgorzata znalazła się w trójce uczestników, których zamknięto w trumnach.
– Czułam się bardzo źle. Po pierwsze sama mam nieprzepracowaną śmierć mamy i to sprawiło, że to było dla mnie trudne przeżycie, a po drugie wiedziałam, że Natalia zostanie zamknięta w trumnie i gdybyśmy wiedzieli, że pocałunek śmierci skończy się właśnie trumną to wybralibyśmy kogoś silniejszego i starszego, a nie najmłodszą uczestniczkę. My naprawdę nie wiedzieliśmy jak odbędzie się ta eliminacja. To było dla nas wszystkich ciężkie emocjonalnie – mówi Małgorzata Marczulewska.
Taktyka w programach stanowiących wyzwanie jest najważniejsza. Trzeba mieć na siebie pomysł, plan na cały show, ale także posiadać umiejętności manipulacji i aktorstwa.
– Po pierwsze nie przyznałam się do tego, że jestem detektywem a po drugie udawałam osobę nieporadną i niepozorną. Oczywiście technik było więcej. Na zamku co chwilę padało pytanie czy jesteś zdrajcą i ja, kiedy widziałam, że ktoś mnie podejrzewa to pierwsza uderzałam, brałam taką osobę na rozmowę i odwracałam sytuację, przez co to ta osoba jeszcze mi się tłumaczyła i zapominali o własnych podejrzeniach. To był cały wachlarz kłamstw i manipulacji – mówi Małgorzata Marczulewska.
Przed finałem w Internecie aż wrzało od teorii spiskowych dotyczących tego, jak program się zakończy. Pojawiało się także wiele opinii, że Małgosia, jako zdrajca wyłamie się i weźmie stronę lojalnych.
– Tutaj pojawia się ciekawa sytuacja, którą zaobserwowałam nie tylko w programie, ale także w życiu i mojej pracy. Nie tylko ja byłam zdrajcą, ale byłam jedyną kobietą wybraną na początku i to do mnie były kierowane negatywne emocje, no bo przecież kobiecie nie wypada zdradzać. Ja miałam od początku założenie, że będę bronić chłopaków na ile będę w stanie. Zaskoczyła mnie sytuacja, gdy Tomek zaczął knuć przeciwko mnie, ale wiedziałam, że na zaufanie trzeba było zapracować. Ja wiedziałam od początku, że muszę sobie stworzyć grupę lojalnych, którzy dadzą mi pewną pozycję i nie będę musiała się martwić eliminacjami – mówi Małgorzata Marczulewska.
Program „The Traitors. Zdrajcy” cieszy się ogromną popularnością i naprawdę wiele osób chciałoby wziąć udział w tej przygodzie. Czy jest jakiś magiczny przepis na to, aby się dostać?
– To jedno z trzech najczęściej zadawanych pytań na moich kanałach społecznościowych. Moja odpowiedź jest bardzo prosta, musisz być sobą i mieć na siebie pomysł. Udział w programie jest bardzo trudny i obciążający psychicznie, więc osoby, które mają nieprzepracowane traumy albo są zbyt wrażliwe mogą sobie nie poradzić i wtedy warto się pochylić nad tą decyzją i odpuścić dla własnego dobra – mówi Małgorzata Marczulewska.