Pieniądze szczęścia nie dają? Więc skąd te wszystkie długi…


„Pieniądze szczęścia nie dają” to jedna z najbardziej absurdalnych rzeczy, które można usłyszeć z ust mówców motywacyjnych. Gdyby tak było, to wielu pracowników firm windykacyjnych zasiliłoby grono osób bezrobotnych, a świat stałby się krainą mlekiem i miodem płynącą…

Przyzwyczailiśmy się szafować tego rodzaju stwierdzeniami bez większego zastanowienia i przemyślenia tego, do jakich sytuacji się odnoszą. Można zapewne powiedzieć, że pieniądze posiadane w nadmiarze nie zapewnią nam większego poziomu szczęścia… choć prawdopodobnie tego też nie należy uogólniać, a poza tym niewielu jest tych, którzy takim nadmiarem dysponują. Tymczasem gdy nie starcza do pierwszego… to nadmiar czegokolwiek pozostaje w sferze marzeń, których spełnienie pozwoliłoby żyć lepiej, funkcjonować godniej i czuć się bezpieczniej. Trudno jest bowiem żyć i czuć się szczęśliwym z komornikiem na głowie.

 

Życie bez komornika!
Tylko jak się go pozbyć?

Pracując kilkanaście lat w zawodzie windykatora, nauczyłam się, że większość dłużników ma zrobioną profesurę z wymówek, a skończoną jedynie podstawówkę z szukania rozwiązań. Mentalnie rozstają się z długiem, starając się nie myśleć o nim zbyt często, bo „jakoś to będzie”. Wielu znajduje wymówkę dla niepłacenia, argumentując, że nie oni doprowadzili do powstania długu. Na przykład dlatego, że kredyt był brany dla sąsiada, który przestał płacić. „Nie martw się”, bo zmartwienia może i nie zabiorą ci jutrzejszych problemów, ale zabiorą ci dzisiejszy spokój – mawia wielu z nich. Tylko że niemyślenie nigdy nie kończy się dobrze. Może czas przestać być biernym – czekającym na gwiazdkę z nieba lub wygraną w totolotka – dłużnikiem? Może czas wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać?

 

Po pierwsze – poszukaj pomocy

Pierwsza rada to: znajdź specjalistę mającego doświadczenie w tym, jak wychodzić z długów. Taki specjalista pomoże Ci stanąć na nogi i zawalczyć o lepsze jutro. Łatwo powiedzieć, ale trudniej zrobić? A próbowałeś? Czy w ogóle przeszło Ci przez myśl, żeby porozmawiać z kimś o swoich finansach? I nie, nie mówię tu o takich doradcach, którzy podpowiedzą, jak unikać spłat… tak, w tym zawodzie też nie brakuje konowałów! Znajdź dobrego restrukturyzatora a nie antywindykatora, który próbując zabezpieczyć Twój majątek, wpędzi Cię w jeszcze większy kłopot. Powiesz zapewne, że usługa restrukturyzatora kosztuje, a ty i tak masz mało pieniędzy. Gdybyś jednak sam umiał kontrolować własne finanse, czy nie doprowadziłbyś do spłaty części zadłużenia? Skoro tego nie robisz, to znaczy, potrzebujesz pomocy, a taka pomoc zwraca się już po krótkim czasie. Zebranie funduszy na poradę warto więc potraktować jak wstęp do poszukiwania większych oszczędności.

Większość dłużników, którzy zwracają się do mnie z prośbą o pomoc, twierdzi, że ich sytuacja jest bez wyjścia, a przychodzą w świeżo farbowanych włosach, tipsach, po solarium, w drogich marynarkach… Po przeprowadzeniu wywiadu okazuje się, że raz w roku spędzają wakacje za granicą… ale na długi nadal nie ma pieniędzy. Ja wiem, ile to kosztuje… wiem też, że z raz osiągniętego poziomu życia nie da się tak łatwo zrezygnować… To błędne koło zaprowadzi Cię jednak donikąd. Czy wiesz, że blisko połowa Polaków przyznaje, że nie widzi nic złego w zakupie dóbr konsumpcyjnych na raty, kredyt lub za pożyczone pieniądze? Pożyczamy nie tylko z banków, ale od rodziny i znajomych. Przyczyn takiego stanu rzeczy trzeba szukać w edukacji. W szkole nie uczysz się kontrolowania finansów ani zarządzania domowym budżetem. Nie nauczysz się tego też na studiach. Jeśli więc rodzice nie wpoili Ci pewnych nawyków w dzieciństwie, rozpoczynając dorosłe życie, musisz poradzić sobie sam. Musisz przejąć kontrolę nad własnym życiem i podejmować trudne decyzje, a przede wszystkim tę najważniejszą – o konieczności zmian. Jeśli już postanowisz, że chcesz, aby Twoja przyszłość była lepsza, zgłoś się do mnie.

Pamiętaj! Nie mamy wpływu na to, kim się urodziliśmy i gdzie mieszkamy, ale mamy wpływ na to, kim jesteśmy i kim będziemy. Możemy planować swoją przyszłość i realizować nawet najbardziej odważne plany, ale do tego potrzeba pewnych umiejętności. Jeśli nie potrafisz zrobić tego sam, mogę ci pomóc.

 

Jak wygląda moja pomoc
i co daje osobie zadłużonej?

Przede wszystkim daje święty spokój. Wiem, jak męczące i dołujące są telefony z firm windykacyjnych. Od dziś nie będziesz musiał z nimi rozmawiać. Przejmuję na siebie wszelkie formalności i negocjacje, psychiczna równowaga to pierwsze, do czego będziemy dążyć. Ponadto zweryfikuję zasadność długów – czasem firmy windykacyjne spróbują Ci wmówić, że odpowiadasz za dług pradziadka sprzed 25 lat. Jeżeli rzeczywiście odpowiedzialność nie leży po Twojej stronie, pomogę w udowodnieniu tego przed sądem lub inną instytucją. Przyjrzę się dokładnie Twojej sytuacji i gdy zdiagnozujemy problem, postaramy się znaleźć najlepsze możliwe rozwiązanie.

Wielu dłużników mówi mi, że wielokrotnie próbowali wyjść z długów i stanąć na nogi. Uczestniczyli nawet w szkoleniach mających na celu zwiększyć ich motywację do zmiany przyjętych nawyków. Osobiście (jak już zauważyłeś) nie lubię mrowców motywacyjnych, bo mówią dużo i pięknie, a mało robią. Nie przedstawiają konkretnych rozwiązań, a tu przecież liczą się właśnie konkrety. Dlatego w kolejnych etapach naszego wspólnego działania:

oduczę Cię znajdowania wymówek i wspólnie znajdziemy sposób na to, jak znaleźć oszczędności;
ustalimy korzyści z życia bez długów i zaplanujemy krótko- oraz długoterminowe cele. Często są one bowiem zbyt ambitne, a wyjście z długów trwa kilka miesięcy lub lat. Czasem wręcz przeciwnie – wyznaczymy cele zbyt łatwe do osiągnięcia, za które natychmiast chcemy siebie nagradzać;
będziemy pracować nad rozwijaniem pozytywnych nawyków i ograniczymy nałogi… Tak! Bycie dłużnikiem to też jest nałóg;
stworzymy harmonogram wydatków, przychodów i kosztów tak, by Twoje poczucie odpowiedzialności za swoje finanse w końcu było Twoją sprawą. Przestaniesz mieć poczucie, że Twoim budżetem powinien zarządzać ktoś inny – współmałżonek albo rodzic – choć to tak wygodne;
nauczę Cię bycia elastycznym – bo czasem trzeba przyspieszyć, a innym razem zwolnić w swoich działaniach. Na przykład wtedy, gdy zdarzają się nieprzewidziane wydatki i inne zdarzenia losowe, np. choroba. Doradzę, jak zmienić plan spłaty zadłużenia, ale tylko w bardzo konkretnych okolicznościach;
ustalimy priorytety, bo jeśli do wyjścia z impasu potrzebne jest podniesienie kwalifikacji, zrobimy to nawet kosztem niewiele późniejszej spłaty długu;
poza tym nauczę Cię odpowiedzialnego czytania umów, weryfikowania osób i instytucji, którym powierzasz pieniądze, z którymi robisz interesy.

 

Jaka jest Twoja rola?
To już zależy od Ciebie!

Zakończ toksyczne relacje – jeśli to one są przyczyną długów. Przestań zajmować głowę ludźmi, którzy ograniczają Twoje możliwości. Przestań rozpamiętywać porażki. Jeśli ktoś wyrządził Ci krzywdę, odetnij się od niego i zacznij działać, a zorientujesz się, że ten ktoś został daleko w tyle. Rozżalenie na innych i zło tego świata sprawi tylko, że nie będziesz mieć czasu i ochoty na szukanie nowych pomysłów. Zwróć większą uwagę na to, kim się otaczasz i oszczędzaj zaufanie oraz gotowość pomocy – to jest największe dobro, które powinno być udzielane wyłącznie tym, którzy je odwzajemnią.

Małgorzata Marczulewska

Pieniądze szczęścia nie dają? Więc skąd te wszystkie długi…

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar